W czasie spotkania z mediami z okazji premiery swojego 9. filmu, "Pewnego razu... w Hollywood", Tarantino odniósł się do oskarżeń fanów Bruce'a Lee. W jego nowym filmie legenda kina kopanego jest jedną z drugoplanowych postaci.

"Pewnego razu... w Hollywood" już wcześniej wywoływało emocje. Kiedy okazało się, że nowy film Tarantino opowie o Hollywood przełomu lat 60. i 70., a pretekstem do tego mają być morderstwa bandy Charlesa Mansona, część widzów obawiała się, że twórca "Pulp Fiction" i "Bękartów wojny" wykorzysta tragedię do opowiedzenia kolejnej nasyconej przemocą, efektownej historii. 

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej