Rzym, lato 1990 roku. Oczy milionów Włochów zwrócone są na Diego Maradonę, który podchodzi do wykonania karnego – i praktycznie przekreśla nadzieje Squadra Azzurra na finał mistrzostw świata. Dlatego niewielu kibiców w knajpie nad Tybrem zauważa, jak za ich plecami do rzeki wpada rozpędzony samochód.

We wraku carabinieri znajdują zwłoki uznanego producenta filmowego. Wkrótce na posterunek doprowadzonych zostaje troje młodych ludzi – jak się okaże: początkujących scenarzystów – z którymi ofiara miała spędzić ostatnie chwile przed śmiercią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej