Mroczna alejka w kiepskiej dzielnicy. Przed obskurną budą stręczyciel dzieci zapala papierosa. Zza winkla wychodzi Charles Bronson. Pod krawatem i w eleganckim płaszczu. W kieszeni ma broń. Celnym strzałem wymierza sprawiedliwość i znika. W liczącej pięć części serii "Życzenie śmierci" (1974-94) to jego popisowy numer.

Ta scena nie pochodzi jednak z filmu z Charlesem Bronsonem. Aktor zmarł w 2003 r. Jak to więc możliwe, że w 2018 r. zagrał w filmie "Death Kiss", w którym znowu łamie kości i bez słowa karmi ołowiem gwałcicieli, morderców i handlarzy narkotyków?

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej