- Pamiętników nie napiszę. Nie ma na to szans. Nie handluje się intymnością. Poza tym za dużo żyłam w świecie fikcji. Ale chciałabym być nadal potrzebna moim czytelnikom. W chwilach depresji, żeby sprawdzić, czy jeszcze żyję i czy jestem w ogóle potrzebna, pytam panie bibliotekarki z ul. Królewskiej, czy ktoś jeszcze w ogóle czyta moje książki. Mówią, że "Selene" nigdy nie stoi na półce i narzekają, że niektórych pozycji nigdzie już nie można dostać. Choć tyle kolorowego chłamu zalewa księgarnie! - mówiła w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Natalia Rolleczek: "Nie żałuję, że napisałam tę książkę"

Natalia Rolleczek urodziła się w 1919 r. w Zakopanem. Lata 1931-33 spędziła w sierocińcu prowadzonym przez zakon sióstr felicjanek. Później napisała dwutomową powieść biograficzną "Drewniany różaniec", w której opisywała dzieciństwo w sierocińcu.

Pisała w niej o bezwzględności zakonnic, głodzie i poniżeniu. - W sierocińcu najgorsze były rygor, dryl, zakazy. Jedzenie było reglamentowane, można było się zwijać z pragnienia, a i tak nie dostało się nic dodatkowo, nawet garnuszka mleka czy herbaty. No i warunki sypialniane - duża, wspólna, zimna sala na strychu, żelazne łóżka i jeden krótki piec kaflowy - opowiadała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej