Poznajcie Violet Valenski. W szkole trzyma się na uboczu, w weekendy dorabia w podrzędnym barze, żeby podreperować domowy budżet, a po godzinach śpiewa dla niedobitków przysypiających nad piwem. Niezbyt podoba się to jej matce, polskiej imigrantce. – Czy ja ci zabraniam śpiewać? – pyta, ale córce już dawno przestał wystarczać kościelny chór. Znamy podobne życiorysy z „Idola” czy „X Factor”. Violet oprócz odpowiedniej historii, czyli tzw. backgroundu, ma też głos. Kiedy skromna i nieśmiała 17-latka z prowincji wchodzi na scenę, nabiera pewności siebie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej