Mowa o „Flesh Out” w reżyserii Micheli Occhipinti. Bohaterce filmu rodzina znalazła męża, ma trzy miesiące, żeby się przygotować się do ślubu. To znaczy: przytyć. Mauretańska tradycja każe tuczyć kobiety (zwyczaj zwany gavage), bo krągłości są w tej kulturze znakiem płodności.

– „Flesh Out” zderza naszą perspektywę z zupełnie innym, choć równie absurdalnym i ekstremalnym kanonem piękna – zauważa Marcin Pieńkowski, dyrektor artystyczny festiwalu Nowe Horyzonty. Sekcję „Ciało, w którym żyję”, będącą tematem przewodnim 19. edycji, Pieńkowski przygotował wraz z Małgorzatą Sadowską i Ewą Szabłowską.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej