Kosmici są wśród nas i świetnie sobie radzą. Znacie ich z telewizji, to m.in. Sylvester Stallone, Steven Spielberg, George Lucas i Danny DeVito. A to tylko ci sławni kosmici. Łącznie na całym świecie jest ich ponad 1500 i nie wszyscy mają parcie na szkło. Niektórzy knują coś paskudnego w ukryciu. I właśnie wtedy do akcji wkraczają Faceci w Czerni - tajna rządowa organizacja, której agenci uzbrojeni w bajeranckie gadżety walczą z obcymi i ratują świat w godzinach pracy.

"Faceci w czerni" - gorący kartofel

Film „Faceci w czerni” Barry’ego Sonnenfelda to jedna z najbardziej kasowych produkcji lat 90. Przy budżecie 90 mln dol. na całym świecie zarobiła ich prawie 600, a sukces zachęcił producentów do zrealizowania kolejnych części. „Men in Black. International” to już czwarta odsłona. Pomyśleć, że przez reżyserów i aktorów scenariusz oryginału traktowany był jak najbardziej rozgrzany kartofel Hollywood. Prace nad pierwszą częścią zaczęły się w 1992 r. Wtedy duet producentów, Walter F. Parks i Laurie MacDonald, kupił prawa do ekranizacji komiksu „Faceci w czerni”, który najpierw drukowany był przez wydawnictwo Aircel Comics, a później – Marvel, potentata na rynku superbohaterskim.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej