Rok 2003. Do kin wchodzi "Straszny film 3", kolejna część trylogii parodiującej słynne horrory. W słynnej scenie żałobnicy próbują reanimować leżącą w trumnie bohaterkę. Jeden z nich siedzi na niej okrakiem, bije po twarzy, zdziera sukienkę, pięścią próbuje wznowić akcję serca. W efekcie odpadają jej kończyny, głowa, a jeden z uczestników stypy wyskakuje przez okno. Jak w kiepskim kinie akcji.

Film przekracza granicę dobrego smaku. Pomaga to, że w obsadzie są m.in. Pamela Anderson (seksikona lat 90., gwiazda "Słonecznego patrolu"), Charlie Sheen (niegdyś nowa nadzieja kina, dziś znany głównie ze swoich pijackich i narkotykowych ekscesów) i Anna Faris, aktorka komediowa, która zagrała wcześniej we wszystkich filmach z serii "Straszny film".

"Czarnobyl" wygrywa z "Grą o tron"

Scenariusz trzeciej części "Strasznego filmu" jest tak zły, że zdobywa nominację do przyznawanej od 1978 r. antynagrody The Stinkers Bad Movie Awards, wypartej potem przez Złote Maliny. Dzielą ją Pat Proft (wcześniej autor "Hot Shots" i "Hot Shots 2") oraz Craig Mazin.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej