Wiktoria Bieliaszyn: Pana ostatni film to zbiór kadrów z pierwszej kampanii prezydenckiej Władimira Putina w 1999 r. Składają się na opowieść o skromnym, inteligentnym i przede wszystkim „ludzkim” polityku u progu władzy. Czuje się pan winny, że 20 lat temu właśnie taki obraz Putina pan stworzył i utrwalił w rosyjskim społeczeństwie?

Witalij Manski: Poczucie skruchy i żalu, a także potrzeba uświadomienia sobie i innym wagi tamtych zdarzeń doprowadziły właśnie do powstania filmu „Świadkowie Putina”.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej