120 mln dol. to dochód z przedsprzedaży biletów. Prawdziwe liczenie wpływów zacznie się od czwartkowej premiery. Sprawa ma się następująco: 21 poprzednich filmów z tzw. filmowego uniwersum komiksowego wydawnictwa Marvel (Marvel Cinematic Universe) w ciągu 11 lat od premiery pierwszego z nim zarobiło 15 mld dol. z lekką górką. Analitycy spodziewają się, że za kilka tygodni, gdy "Avengers: Koniec gry" będzie kończył kinową przygodę, ta kwota dobije do 17, a może i 18 mld.

Nawet takim superbohaterom jak Avengersi trudno ścigać się z pierwszym na liście najbardziej dochodowych filmów wszech czasów „Avatarem” (3 mld dol. wpływów). Ale jeśli jakakolwiek z premier ostatnich lat miałaby stawać do zawodów o miano kinowego wydarzenia wszech czasów, to właśnie „Koniec gry”. Bo tak jak baby boomersi i pokolenie X miały swoje „Gwiezdne wojny” i „Star Treka”, milenialsi - „Władcę pierścieni”, tak ich młodsze rodzeństwo wychowało się na filmowych przygodach Iron Mana, Kapitana Ameryka i innych członków superbohaterskiej drużyny. Ich podsumowaniem jest właśnie "Koniec gry".

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej