Stanisław Jędryka wspominał: − Wpadła mi w ręce książka Adama Bahdaja „Do przerwy 0:1”. Zachwyciłem się nią, bo moją drugą pasją, poza kinem, była piłka nożna. Grałem w juniorach drugoligowej Stali Sosnowiec jako pomocnik. Czasem wchodziłem do pierwszej drużyny (…). Marzyłem o zrobieniu filmu o futbolu. Wiktor Woroszylski pisał mi nawet scenariusz o kulisach polskiej ligi: wymyśliłem w nim scenę, która potem zdarzyła się naprawdę − gdy Leo Beenhakker, będąc trenerem Holendrów, po przegranym meczu szedł pustym korytarzem odprowadzany przez kamerę.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej