To żywy klasyk - „Struktura kryształu” (1969), „Iluminacja” (1972), „Barwy ochronne” (1976), „Constans” czy „Kontrakt” (oba 1980) stanowią sztandarowe pozycje naszego kina inteligenckiego. Swych bohaterów Zanussi stawia przed trudnymi wyborami moralnymi, które w skrócie można by zawrzeć w banalnym pytaniu „Jak żyć?”. Relacją człowiek - Bóg Zanussi zajmuje się od czasu swej etiudy „Śmierć prowincjała” (1965). Mówi: - „Gdy byłem młodym człowiekiem, siadywałem po różnych klasztorach, byłem nawet w buddyjskim w Tajlandii. Miałem okresy, w których mocno odrywałem się od życia”.

Wyżyny aktorstwa osiągali u niego Maja Komorowska i Zbigniew Zapasiewicz, spotkawszy się już w jego telewizyjnym „Za ścianą” (1971). Z tą pierwszą Zanussi wciąż jest na „pan/pani”. Po ojcu, inżynierze budowlanym, ma korzenie włoskie. Mógłby uchodzić za wzór dobrego wychowania i stonowanej elegancji. Sam przyznaje, że „jego przekleństwa brzmią jak cytat”. Nie pijąc alkoholu, wygłasza pogadanki dla Anonimowych Alkoholików. Mówi: - „Cały czas próbowałem postępować wbrew popularnemu w Polsce archetypowi artysty romantycznego. U nas nie jest dobrze widziane to, co gdzie indziej uznaje się za normalne, by artysta miał uporządkowane życie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej