W kinie grał postaci różnorodne: od kończącego życie w berlińskim bunkrze Adolfa Hitlera w „Upadku” (2004) Olivera Hirschbiegla po anioła, który godzi się utracić nieśmiertelność, żeby zostać człowiekiem, w „Niebie nad Berlinem” (1987) Wima Wendersa.

Zatrudniali go najwięksi

Był synem szwajcarskiego mechanika i Włoszki. Niewysoki (168 cm), o charakterystycznym niskim głosie i wyrazistej twarzy, renomę aktorską wyrobił sobie najpierw w niemieckojęzycznym teatrze, gdzie współpracował m.in. z Peterem Steinem, u którego zagrał Fausta, w 11-godzinnym spektaklu w Hanowerze (2000).

W kinie niemieckim zatrudniali go najwięksi: poza Wendersem (także w „Amerykańskim przyjacielu”, 1977) Werner Herzog („Nosferatu wampir”, 1979), Peter Handke („Leworęczna kobieta”, 1978) i Volker Schlöndorff („Fałszerstwo”, 1981), u którego zagrał niemieckiego dziennikarza w wojennym Bejrucie, mając za partnera Jerzego Skolimowskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej