- To film o triadzie, która prowadzi do katastrofy: skorumpowanych mediów, tchórzliwych polityków i obojętnego społeczeństwa - mówiła Agnieszka Holland w Berlinie.

Bohaterem „Obywatela Jonesa” jest Gareth Jones, pochodzący z Walii dziennikarz, który jako pierwszy ujawnił światu prawdę o Wielkim Głodzie na Ukrainie.

Film został w konkursie dostrzeżony. Krytycy podkreślają, że uniwersalne wartości, w których obronie stanęła polska autorka, w sytuacji społeczno-politycznej współczesnej Europy mają wyjątkowe znacznie.

„Mr. Jones” - Agnieszka Holland ma w sercu bunt

„Reżyserka zaproponowała widzom prawdziwą historię z wyrazistym, wzbudzającym empatię bohaterem. To film o dużej sile rażenia” - pisze w entuzjastycznej recenzji Peter Bradshaw z „Guardiana”, a nagłówek z "Die Tageszeitung" krzyczy: „Istnieje tylko jedna prawda”. Na łamach gazety Barbara Wurm twierdzi, że choć otoczona szacunkiem Holland jest w Europie autorytetem intelektualnym, w sercu zachowuje bunt: przeciwko męskiemu szowinizmowi, który chce podporządkować świat. Przypomina w swoim tekście „Pokot”, ale też zaznacza, że oglądając „Obywatela Jonesa”, trudno nie pomyśleć o „Putinie, Trumpie i spółce”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej