„Złota Rękawiczka” („Der Goldene Handschuh”) to prawdziwa historia seryjnego mordercy z lat 70. Fritz Honka w napadach furii, w alkoholowej malignie, katował nieprzytomne po pijackich maratonach prostytutki. A wcześniej gwałcił je, spełniając swoje chore fantazje. Wszystko na brudnym poddaszu wyklętej dzielnicy Hamburga, w odorze rozkładających się w szafce zwłok poprzednich ofiar.

– Nie wiem, dlaczego muszę to oglądać – krzyczy niemiecka krytyczka po seansie w Berlinale Palast.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej