W "Księdze rekordów Guinnessa" absolutnym królem, jeśli chodzi o liczbę ról filmowych, jest Brahmanandam, bollywoodzka gwiazda z wynikiem 857 ekranowych występów w 2010 r. Dziś ma ich już na koncie ponad 1,1 tys. Ale indyjski gwiazdor zaczął się już pewnie oglądać przez ramię. Po piętach depcze mu bowiem Eric Roberts, gwiazda Hollywood, z tytułem najbardziej zapracowanego aktora w fabryce snów.

Roberts od 1974 r. zagrał w ponad 500 filmach i serialach. Wciąż przyjmuje kolejne role. Tylko w ubiegłym roku wystąpił w blisko 40 produkcjach. Znany z tego, że grywa głównie czarne charaktery, często bawi się swoim wizerunkiem i wykorzystuje go w teledyskach gwiazd muzyki pop (np. Rihanny czy Mariah Carey).

Można pewnie pomyśleć, że Roberts idzie na ilość, a nie na jakość, ale nic bardziej mylnego. Na koncie ma nominację do Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego: w "Uciekającym pociągu" (1985) Andrieja Konczałowskiego koncertowo zagrał Bucka, uciekiniera uwięzionego w pozbawionym hamulców pociągu.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej