Marka Berlinale działa. Przez lata jego organizatorzy dbali o wizerunek festiwalu, któremu nie jest wszystko jedno. A dzisiejsza atmosfera polityczna jeszcze mocniej to podgrzewa. Na tutejszy czerwony dywan można włożyć „dżinsy z dziurami”. Ale już nie wypada nie odnieść się do rzeczywistości z pierwszych stron gazet.

Prywatność jest polityczna

– W „Uprzejmości nieznajomych” Lone Scherfig zadaje kluczowe dzisiaj pytanie: na ile możemy się czuć w naszej codzienności bezpieczni – komentuje dyrektor festiwalu Dieter Kosslick. Sama Scherfig zaś odwołuje się do sloganu, z którego uczynił on hasło tegorocznej imprezy – „Prywatność jest polityczna”: – Moi bohaterowie nie wypowiadają się na społeczne tematy. Nie mają czasu ani siły zajmować się czymkolwiek innym niż codzienna walka o przetrwanie. Ale właśnie dlatego ten film ma polityczny wydźwięk.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej