- Jestem najpodlejszym sukinsynem, jakiego kiedykolwiek spotkacie - powiedział w 1978 r. przesłuchującym go policjantom. I nie były to czcze przechwałki. Swoje ofiary katował łomem, torturował i gwałcił. Także po ich śmierci.

Ted Bundy przyznał się do 30 morderstw, udowodniono mu 20, ale możliwe, że popełnił ich znacznie więcej. W czasie jego egzekucji przed budynkiem stanowego więzienia na Florydzie setki ludzi tańczyło i wiwatowało.

Został stracony 24 stycznia 1989 roku.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej