LARS VON TRIER – ur. w 1956 r., duński reżyser, który w latach 90. (był współtwórcą manifestu Dogma 95) odświeżył język kina europejskiego. Jego najważniejsze filmy to: „Przełamując fale”, „Idioci”, „Tańcząc w ciemnościach”, „Dogville” i „Melancholia”. Znany z prowokacyjnych wypowiedzi. „Dom, który zbudował Jack” to jego pierwszy film po „Nimfomance” (2013)

Krzysztof Kwiatkowski: Wygląda pan inaczej niż dawniej.

Lars von Trier: Co w tym dziwnego? Starzeję się. Jestem słabszy, fizycznie i psychicznie. Łatwiej się wzruszam. Coraz częściej płaczę przy telewizji. Im głupszy program, tym bardziej. No i mam trochę drgawek. Myślę, że od psychotropów. A może to alkohol?

Zapuścił pan też włosy, wolniej mówi, czarny T-shirt zastąpił kolorowymi koszulami. I nie kieruje pan w stronę obiektywów pięści z tatuażem „fuck”.

– Nie mam za sobą łatwego czasu. Znów złamała mnie depresja. Już tylko robienie filmów pozwala mi się zrelaksować. Jest koszmarem, ale wciąż łagodniejszym niż reszta życia. Zapewnia mi rygor, rutynę, powód, żeby wstawać z łóżka. Na planie „Domu, który zbudował Jack” moi współpracownicy robili dużo, żeby mi pomóc. Matt Dillon czy Bruno Ganz dali z siebie wszystko, tworząc swoich bohaterów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej