W Łagowie nagrodzono go za intensywnie barwne zdjęcia do „Soli ziemi czarnej” (1969) Kutza, w której wydobył niespodziewane estetyczne walory Śląska. Tłumaczył potem: „Szukaliśmy nowej estetyki. To były późne lata 60., epoka dzieci kwiatów, kontrkultury, narkotyków…”. O współpracy z Kutzem mówił: „Operator nie istnieje sam dla siebie, musi się dokładnie »wprzęgnąć w reżysera«. Jest jak roślina, która kiełkuje tylko na właściwym gruncie. W tej współpracy Kazimierz Kutz jest liderem, uwalnia mnie to od pewnej odpowiedzialności. Z kolei zaufanie, którym mnie darzy, zmusza do bezustannej czujności. Nie mogę być nie w pełni przygotowany”. Razem z Kutzem jako tandem reżyser – operator w 2005 r. odebrał Złotą Żabę na festiwalu Camerimage.

Wiesław Zdort, świetny remiecha

Pracował też z Andrzejem Wajdą („Przekładaniec”), Krzysztofem Kieślowskim („Dekalog 1”), Jerzym Kawalerowiczem („Jeniec Europy”), Henrykiem Klubą („Słońce wschodzi raz na dzień”), Feliksem Falkiem („Idol”), Stanisławem Jędryką („Szaleństwa Majki Skowron”), Leonardem Buczkowskim („Marysia i Napoleon”), Wojciechem Solarzem („Molo”), Pawłem Komorowskim („Stajnia na Salvatorze”) i Stefanem Szlachtyczem („Tylko Beatrycze”).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej