Krzysztof Kwiatkowski: Wasz film wpisuje się w modny trend. Rekordy popularności biją kolejne filmowe portrety Pablo Escobara czy serial „Narcos”.

Ciro Guerra: Wolelibyśmy nie stać w tym szeregu. Produkowane w Ameryce filmy o narkobiznesie często stają się gloryfikacją zbrodniarzy. Ich motorem napędowym jest okrucieństwo, widać w nich fascynację Escobarem i imperium, jakie zbudował.

Cristina Gallego: Przyszedł czas, aby zamknąć ten mroczny rozdział historii Kolumbii. Ludzie mają dość pokutującej od lat 80. wizji Ameryki Południowej jako magazynu kokainy, w którym rządzi prawo pięści i brutalnej siły. Wstydzą się tego. Paradoksalnie także dlatego zrobiliśmy „Sny wędrownych ptaków”. Chcieliśmy opowiedzieć o narkobiznesie z perspektywy Kolumbijczyków. Pokazać kataklizm, który zmiażdżył nasze społeczeństwo, wartości, więzi. Udowodnić, że mamy tego świadomość i chcemy iść dalej.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej