Umawiamy się na spotkanie. Wieczorem galowa premiera filmu, zaplanowane wywiady. Ale znajdujemy spokojne miejsce na rozmowę. To przez przypadek sala baletowa: parkiet, lustra na ścianach, w których odbija się na co dzień walka tancerzy z własnym ciałem.

Za oknem Hala Gwardii. Ceglany budynek kojarzony dziś głównie z gastronomią ma piękną sportową historię. Ćwiczyli tu, a później zdobywali medale, m.in. pięściarze legendarnego Feliksa „Papy” Stamma. Podczas turniejów z ich udziałem trybuny pękały w szwach.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej