Na znakomitym Przeglądzie Filmów o Autyzmie i Zespole Aspergera – w Krakowie trwa właśnie jego ósma edycja – obejrzałem film „Portrety emocji” Sławomira Grünberga. To dokument sprzed dekady, opowieść o wchodzącym w dorosłość chłopcu z autyzmem, Jonathanie. Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym, które kładzie się cieniem przede wszystkim na komunikacji i relacjach społecznych – i Jonathan jest tego modelowym przykładem. Z trudem porozumiewa się ze światem, nie przyswaja rządzących nim norm i nie stosuje się do nich: przytula się do obcych ludzi i zadaje im kłopotliwe pytania.

Nie potrafi też określić i zakomunikować własnych potrzeb, co prowadzi do frustracji. Stara się, jak może – wstrząsająco brzmią wypowiedziane niby-mimochodem słowa: „Daję z siebie wszystko. Jak zawsze” – ale efekty są marne. Jonathan nie rozumie świata, a świat nie rozumie Jonathana, bo autyzm stoi między nimi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej