Weź komedie takie jak „Słodkie zmartwienia” i „Wredne dziewczyny” dopraw horrorową atmosferą „Krzyku”, dorzuć solidną dawkę thrillerowego napięcia a la „Noc oczyszczenia”. Wymieszaj, szczodrze oblej ironią, najlepiej taką „meta”, posyp pretensją do bycia Komentarzem Społecznym Ery #MeToo, piecz przez 95 minut. Voila, oto „Assassination Nation”, proszę się stołować! Może to i puste filmowe kalorie, ale jakie efektowne.

„Assassination Nation”. Er0str4tus naciera

Rzecz dzieje się w Salem – tak, polowanie na czarownice to właściwe skojarzenie – na zamożnych i idyllicznych (do czasu) amerykańskich przedmieściach.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej