Już w 2005 r., gdy powstawał Polski Instytut Sztuki Filmowej, jednym z głównych pomysłów na rozkręcenie branży były zachęty podatkowe dla polskich, a zwłaszcza zagranicznych producentów filmowych. Pomysł sprawdzony na świecie i skuteczny: zainwestowanie 1 euro przynosi – w zależności od kraju – od 1,5 do 4,5 euro zwrotu.

Nic się jednak przez 13 lat w Polsce w tej sprawie nie zmieniło. Trwały niezliczone konsultacje środowiskowe, angażowali się producenci i PISF, ale żaden rząd nie przeforsował ustawy. PiS może to wreszcie zrobić. Bo, jak zapowiedział minister kultury Piotr Gliński, od początku 2019 r. ma działać Fundusz Audiowizualny (z budżetem 200 mln zł), który będzie zwracał producentom od 20 do 30 proc. poniesionych kosztów.

Deklaracja ministra cieszy, nawet jeśli diabeł tkwi w proceduralnych i fiskalnych szczegółach. Ale jest znaczący haczyk:

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej