„Nienawidzę Żydów, Meksykanów i Irlandczyków. Włochów i Chińczyków. Ale, jak Boga kocham, naprawdę mnie wszystko ściska na te czarne szczury!” – krzyczy czarnoskóry policjant do słuchawki. I kwituje: „Niech Bóg błogosławi białą Amerykę”, a wszyscy na posterunku zwracają wzrok w jego stronę. A przecież wcześniej Ron Stallworth najwięcej przejawów rasizmu doświadczył właśnie ze strony kolegów. Codziennego, banalnego, pomijanego śmiechem.

Czarny w Ku Klux Klanie

Spike Lee sięgnął po prawdziwą historię.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej