Codzienne relacje Krzysztofa Kwiatkowskiego z festiwalu na Wyborcza.pl/wenecja

– „Non-Fiction” to historia o zmieniającym się świecie i próbie nadążenia za nim. Chciałem ją opowiedzieć z szacunkiem dla ludzi, którzy starają się utrzymać na fali cyfrowej rewolucji – mówi Olivier Assayas podczas konferencji na 75. festiwalu.

"Non-Fiction" Oliviera Assayasa. „Masz romans? I co z tego?”

Jego film to portret intelektualnych elit paryskich – białych i zamożnych, rzecz jasna. Akcja rozgrywa się między wydawcą, pisarzem, ich żonami, przyjaciółmi i współpracownikami. Po raz kolejny bawi nas tu i nam imponuje lekki, pełen tolerancji, typowy dla francuskich reżyserów stosunek do miłości, seksu, związków. „Mam romans” – mówi mężczyzna do swojej partnerki. A ona patrzy na niego i pyta: „No i?”.

W mieszczańskiej fabule kryje się elegia dla odchodzącego świata, którego motorem napędowym są kultura, słowo pisane i namysł nad rzeczywistością. Jednak reżyser "Personal Shopper" nie pozwala sobie na żal czy sentymentalizm. Akceptuje fakt, że wszystko wokół się zmienia. Nie obraża się na szybkie tempo życia, twitterowy obieg informacji, nowe sposoby konsumpcji kultury. Zadaje pytania o uczciwość sztuki i etykę czerpania inspiracji z życia własnego, ale przede wszystkim innych ludzi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej