„Simpsonowie” 64-letniego dziś Matta Groeninga są najdłużej emitowanym sitcomem w historii amerykańskiej telewizji – w tym roku oglądamy 29. sezon perypetii kłótliwej, ale kochającej się rodzinki ze Springfield. Dali Groeningowi dziesięć nagród Emmy i umieścili go w panteonie najważniejszych osób w historii telewizji, ale, co może ważniejsze, zmienili oblicze animacji, która wcześniej kojarzyła się niemal wyłącznie z filmami i serialami dla dzieci. Bez „Simpsonów” zapewne nie byłoby ani „South Parku”, ani animowanych przebojów ostatnich lat: „Ricka i Morty’ego” czy „BoJacka Horsemana”.

Sukces „Simpsonów” częściowo powtórzył kolejny serial Groeninga „Futurama” (sześć nagród Emmy). Ta emitowana w latach 1999-2003 i 2008-13 kreskówka science fiction opowiada o firmie kurierskiej dostarczającej przesyłki międzyplanetarne.

17 sierpnia na Netfliksie premiera trzeciego serialu Groeninga – „Rozczarowanych” („Disenchantment”). To historia żyjącej w średniowieczu księżniczki Bean, alkoholiczki i rozbójniczki. Bean nie dogaduje się ze swoim ojcem, prostackim i pozbawionym empatii Królem Zögiem, nie może pogodzić się ze śmiercią matki. Poznaje poszukującego wrażeń elfa Elfo i demona Luci, z którymi przeżywa przygody obfitujące w spotkania z magicznymi stworami, rycerzami i mędrcami, ale też – teoretycznie nieprzystające księżniczkom – rozboje, zabójstwa i picie na umór.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej