Rasizm jak odra – przez wiele lat wydawał się chorobą zwalczoną. Nagle wylewa się na ulice amerykańskich, europejskich, polskich miast. Nie umiemy z jego wyznawcami rozmawiać. Dyskusja z rasizmem przekonuje głównie przekonanych. Brakuje nowych argumentów. Spike Lee w pokazanym w konkursie w Cannes filmie „BlacKkKlansman” trafił w nowy ton.

Czytaj codzienne relacje Tadeusza Sobolewskiego z Cannes

Pomyślałem: to jest film o nas i dla nas. Dotyczy nie tylko stosunku do czarnych. „Nie znoszę »niggers«, nie znoszę Żydów, nie znoszę Meksykanów” – mówi bohater filmu Spike’a Lee. Jest nim czarny policjant z Colorado Springs Ron Stallworth. Wszystko w tym filmie jest – jak uprzedza napis – „aż do przesady” oparte na faktach. Rona gra J.D. Washington, syn Denzela Washingtona, który przed laty w filmie Spike’a Lee grał Malcolma X.

„BlacKkKlansman”: gra z Ku Klux Klanem

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej