Ponaglani przez uzbrojonych policjantów Żydzi opuszczają domy. Na dworcu czekają na nich wagony. Kobieta mdleje i upada, mężczyzna opiera się o latarnię i łka. W innej scenie żołnierze pędzą Żydów wiejską drogą. Staruszek schyla się, żeby zabrać garść ziemi na pamiątkę.

To nie kadry z dokumentu o II wojnie światowej, tylko niemy film austriacki z 1924 r. „Miasto bez Żydów” Hansa Karla Breslauera, oparty na popularnej powieści o tym samym tytule. Opowiada on historię fikcyjnej republiki Utopia, której władze obarczają żydowskich mieszkańców odpowiedzialnością za kryzys gospodarczy i nakazują ich wypędzić. Już pierwsze pokazy filmu próbowali zakłócać naziści, ale nikt nie zdawał sobie sprawy, że dramatyczne sceny z filmu szybko staną się rzeczywistością.

Przez ponad 80 lat „Miasto bez Żydów” dostępne było tylko we fragmentach. Dopiero trzy lata temu oryginalna, najbardziej kompletna wersja odnalazła się na targu staroci w Paryżu.

Fragmenty filmu "Miasto bez Żydów":

Film, uważany za pierwszy w historii kina głos przeciwko nazizmowi, został odrestaurowany dzięki akcji crowdfundingowej. 21 marca będzie miał premierę w Wiedniu, potem zacznie tournée po Europie.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej