W czwartek 5 października producent filmowy Harvey Weinstein położył się spać jako człowiek, który ma wszystko. Pieniądze, rozpoznawalność na świecie, dwie wytwórnie filmowe, których produkcje zgarnęły 300 nominacji do Oscara, miejsce w historii kinematografii i zdjęcia z Hillary Clinton. A przede wszystkim – władzę. Tydzień po ukazaniu się tekstu w „...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.