Jeśli „Piąty element” (1997) – poprzednia fabuła Bessona z gatunku science fiction – zawierał 180 ujęć z udziałem komputerowych efektów specjalnych, to w „Valerianie...” mamy ich 2,7 tys. I to one windują koszty.

?

Tych wspaniałości dla oka jest chyba nawet za dużo, trudno...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.