Recenzja filmu "Dziewczyna z pociągu" („A girl on the train”): ***

Rachel jest rozbitą życiowo, codziennie upijającą się 30-latką, którą mąż, John, porzucił dla innej kobiety, Anny. Jeżdżąc codziennie pociągiem do Nowego Yorku Rachel mija elegancką willę, wyobrażając sobie, że zamieszkującą ją para, Megan i Scott, są wzorem małżeńskiego szczęścia. Pewnego dnia zauważa na tarasie domu scenę, która zdaje się tym idealistycznym wyobrażeniom przeczyć, a wkrótce potem Megan znika.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.