Recenzja filmu "Smoleńsk": *

Prawda zostaje wyłożona na początku, mimo to bohaterka – dziennikarka TVM-SAT – potrzebuje czasu, żeby przejrzeć na oczy. Manipulowana przez demonicznego szefa (do bólu przerysowany Redbad Klijnstra) podejmuje fałszywe tropy, stając się orędowniczką wersji lansowanej przez rząd.

Nęka rodziny ofiar, rzuca oskarżenia. Lecz w tej przypowieści nawet dla przedstawicielki „mainstreamowych mediów” nie będzie za późno, by nawrócić się na smoleńską prawdę.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.