Recenzja filmu "Star Trek: W nieznane": ****

Za każdym razem, kiedy przychodzi mi recenzować część większej filmowej całości, która ma wielu wielbicieli, nieco się denerwuję. Nie znam przecież wszystkich detali, nie umiem porównać nowej wersji z pierwowzorem. Potem jednak przypominam sobie, że film, w który włożono tyle pieniędzy, musi być choć trochę uniwersalny. Zadowalać także tych, którzy nie mają wiedzy na temat świata przedstawionego w małym palcu – czyli mnie!

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.