Recenzja filmu "183 metry strachu": ****

Nancy (bardzo dobra Lively) przyjeżdża surfować w odludnej, meksykańskiej zatoczce, o której kiedyś opowiedziała jej zmarła mama. Beztroskie pluski w falach kończą się, gdy na horyzoncie zauważa charakterystyczną, ostrą płetwę grzbietową. Od skałki, na której schroniła się dziewczyna, do brzegu jest ledwie 183 metry. Ale zraniona noga boli, ostre słońce nie zna litości, a w wodzie czyha zębaty zabójca. Zaczyna się walka z czasem, własną psychiką i dziką naturą...

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.