Marek Bieńczyk: kraje bałtyckie

2/7
Marek Bieńczyk: kraje bałtyckie

"Od wielu lat pływam z przyjaciółmi kanoe po krajach bałtyckich" - pisze Marek Bieńczyk w jednym ze szkiców składających się na "Książkę twarzy". - Nasz wybór wakacyjny jest prosty i banalny: im mniej człowieka, im mniej organizacji, tym lepiej. (...) Nie wyobrażamy już sobie regularnego jak niegdyś kajakowania w kraju; hipnoza pustki i odosobnienia jest zbyt silna. Na Północy, gdzie z kajaków przesiedliśmy się ostatecznie na kanoe, czujemy się jak na egzotycznym wygnaniu. Wydaje się nam, że w tych pustych przestrzeniach najskuteczniej uciekamy pod spód dziejów, własnych i światowych, że tutaj zakopujemy się w nieruchomym wiecznym trwaniu".
Ale nie tylko pradawny spokój znaleźć można w Pribałtyce: "Wylądowaliśmy w ciemnym lesie, lecz naprzeciw wioski. Rzeka była w tym miejscu co prawda dość szeroka, jednak czuliśmy na sobie baczne spojrzenia. (...) Ludność pędziła na brzegu bimber. Przez całą noc działy się tam niestworzone rzeczy, amok unosił się w powietrzu, poczuliśmy się niepewnie. Nad ranem przybiły do naszego brzegu łodzie; wyglądały we mgle jak czółna Indian. Pijane w sztok załogi wyszły z nich. Zapytali: 'Boicie się, co?'. Wręczyli butelki i zaraz odpłynęli, równie głośno i hucznie". "Tym - rzecze Bieńczyk - co najbardziej męczy mnie po powrocie do domu, jest utrata uważności. Podczas spływu wszystko widzi się nadwyraziście i wszystko nabiera znaczenia. (...) W domu rzeczy (...) stają się na powrót podrzędne, nieistotne, pojawiają się inne skale wartości i przez pierwsze tygodnie jest to nieznośne, wręcz depresyjne".

Wszystkie zdjęcia
  • Tomasz Mann: Wenecja
  • Marek Bieńczyk: kraje bałtyckie
  • Juliusz Słowacki: Pornic
  • Jane i Paul Bowlesowie: Taprobane
  • Karel Čapek: Neapol
  • Andrzej Sosnowski: Hel
  • Co poza tym w
Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka