Urzędy będą zwalniać. Ale urzędnicy w to nie wierzą

...

Katarzyna Pawłowska-Salińska, Ludmiła Anannikowa, Aleksandra Lewińska, angk 2013-01-07, ostatnia aktualizacja 2013-01-07 17:31:38

Projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o utworzeniu centrów usług wspólnych jest już gotowy. Jeśli nie napotka przeszkód, 1 lipca 2013 roku ma wejść w życie. Pracę ma stracić 1400 osób z obsługi urzędów. Co na to urzędnicy?

MAC chce odchudzić urzędy - napisaliśmy w "Gazecie Wyborczej". Ale nie zamierza zwalniać urzędników, tylko pracowników obsługi administracji rządowej w terenie zajmujących się np. administracją, informatyką czy księgowością.

Mniej etatów, więcej pieniędzy

W tej chwili w każdym województwie jest 14 instytucji zajmujących się min. nadzorem budowlanym, transportem, inspekcjami handlowymi, weterynaryjnymi czy spożywczymi. Zatrudniają one osobnych pracowników odpowiedzialnych m.in. za płace, dostarczanie papieru, płacenie rachunków za prąd i telefon, bhp, ochronę informacji niejawnych. Mają też swoje działy zajmujące się księgowością. Tak działająca ogromna machina organizacyjna zdaniem MAC jest trudna w zarządzaniu i mało skuteczna.

Dlatego po zmianach powstaną specjalne instytucje specjalizujące się w wykonywaniu określonych zadań - np. finansów czy zakupów, obsługujące jednostki administracji publicznej na poziomie np. województwa. Będą to właśnie centra usług wspólnych. Jedno centrum będzie mogło obsługiwać księgowość czy sprawy kadrowe kilku urzędów.

Na razie resort administracji przewiduje, że dzięki nowemu modelowi działania uda się zaoszczędzić blisko 39 mln zł rocznie.

Oszczędności powstaną głównie dzięki likwidacji stanowisk - mają ubyć 1423 etaty.

Sami się nie odchudzą

W Wielkopolsce na razie nie chcą komentować pomysłu dotyczącego powstania centrum usług wspólnych. Ale mimo widma zwolnień, Wielkopolski Urząd Wojewódzki sam z siebie "odchudzać się" nie zamierza. - Trzeba patrzeć na zatrudnienie nie tylko przez pryzmat liczby etatów, ale też powierzonych zadań. Musieliśmy zatrudnić ok. 40 nowych pracowników do obsługi numeru alarmowego 112, bo system coraz bardziej się rozbudowuje. W tej chwili wymaga kilkudziesięciu operatorów, pracujących na cztery zmiany - opowiada Tomasz Stube, rzecznik Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. W tej chwili WUW oraz podległe mu jednostki zatrudniają na etacie 817 osób.

Służby podległe wojewodzie świętokrzyskiemu spodziewają się, że w wyniku stworzenia wojewódzkiego centrum usług wspólnych pracę straci od kilkunastu do kilkudziesięciu osób.

- Projekt założeń do tej ustawy mówi o 30-procentowych cięciach, ale tak dużych zmian w zatrudnieniu nie będzie - mówi Izabela Rosiak z urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy. - Przykład: nasz Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej zatrudnia sekretarkę, która jest jednocześnie kadrową. Nawet jeśli obsługę kadr przejmiemy, to sekretariat i tak będzie musiał działać. Etatu nie obetniemy. A wszystkich inspekcji w jednym budynku nie sposób pomieścić.

Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki zatrudnia obecnie 600 osób, w jednostkach mu podległych ma 776,41 etatu.

Czy outsourcing w sektorze publicznym to nieuchronna przyszłość?

W Irlandii z outsourcingu korzystają już m.in. ministerstwa: rolnictwa, nauki, zdrowia i sprawiedliwości. Prywatne firmy zarządzają tam dokumentacją, ewidencjonują wypadki w miejscach pracy, obsługują pożyczki studenckie, wspierają audyt finansowy, a nawet prowadzą więzienia.

- W Polsce sektor publiczny na razie decyduje się niemal jedynie na współpracę z dostawcami zewnętrznymi, i to głównie w obszarze prostych usług typu sprzątanie czy ochrona - mówi Krystian Bestry, dyrektor firmy Infosys BPO Europe, świadczącej usługi związane z centrami usług wspólnych. - Tymczasem w Wielkiej Brytanii usługi konsultingowe dla sektora publicznego sięgają już 30 proc. wartości krajowego rynku w tej branży i obejmują głównie audyt, szkolenia oraz doradztwo w zakresie zarządzania.

Jego zdaniem wynika to z różnicy w postrzeganiu urzędów u nas i na przykład w Wielkiej Brytanii: - Tam urząd traktowany jest jak podmiot poddający się prawom wolnego rynku i konkurencji. Musi więc dbać o wysoki poziom usług i obsługi klienta. W Polsce dopiero zaczyna kiełkować taki sposób myślenia.