Konflikt w strefie Gazy - szansę ma teraz dyplomacja

...

Robert Stefanicki 2012-11-19, ostatnia aktualizacja 2012-11-18 19:28:07

Po czterech dniach intensywnych izraelskich ataków w Strefie Gazy liczba zabitych przekroczyła pół setki. Obie strony deklarują gotowość do rozmów o zawieszeniu broni, jednak ich powodzenie jest wątpliwe.

Premier Beniamin Netanjahu oświadczył na posiedzeniu rządu, że izraelskie wojsko jest gotowe rozszerzyć ofensywę.

- Żołnierze są przygotowani na każdą ewentualność. Oczekujemy, że Hamas i terrorystyczne organizacje zapłacą wysoką cenę - ostrzegł. Jego słowa oznaczają, że wciąż wisi w powietrzu inwazja lądowa na Gazę, podobna do tej sprzed czterech lat, która kosztowała życie 1350 Palestyńczyków i 14 Izraelczyków.

Żelazna Kopuła łowi rakiety

Szczęk oręża słychać od środy. Izraelski rząd wydaje zgodę na mobilizację coraz większych transz rezerwistów, gromadzi wojska wokół rządzonej przez palestyński Hamas Strefy Gazy, skąd wystrzeliwane są setki rakiet na Izrael, atakuje cele z powietrza i z morza. I nie tylko wojskowe. W weekend izraelskie pociski zburzyły siedzibę premiera rządu Hamasu Ismaila Hanii. Uderzyły też w dwa budynki stacji telewizyjnych, skąd nadaje hamasowska telewizja Al-Aqsa, ale też brytyjska Sky News czy niemiecka ARD. Jeden z pracowników Al-Aqsy stracił obie nogi. Rzeczniczka izraelskiej armii tłumaczyła, że celem były anteny nadawcze "wykorzystywane przez Hamas do działalności terrorystycznej".

W Tel Awiwie codziennie ogłaszane są alarmy przeciwlotnicze, jednak deszcz rakiet wystrzeliwanych ze Strefy Gazy w niedzielę był już mniej intensywny, co sugeruje, że naloty odnoszą skutek. Izraelczycy rozmieścili pod Tel Awiwem jednostkę systemu antyrakietowego Żelazna Kopuła, który w niedzielę przechwycił dwie palestyńskie rakiety. W sumie, jak podała armia, od czwartku do soboty Żelazna Kopuła przechwyciła 245 pocisków. Konstruktorzy z dumą podkreślają, że inteligentny system wyłapuje tylko te rakiety, które mają uderzyć w zaludnione tereny.

Jednak nawet te, które spadną, nie robią poważnych szkód. Bilans ofiar po stronie izraelskiej to troje zabitych i pół setki rannych. Po palestyńskiej - 51 zabitych, w tym 14 dzieci, i kilkuset rannych. To odzwierciedla dysproporcje w sile militarnej obu stron.

Według amerykańskiego instytutu analitycznego Stratfor u źródła obecnej konfrontacji leży pozyskanie przez Hamas rakiet Fadżr-3 i Fadżr-5 - są to konstrukcje irańskie z lat 80. i 90. przypominające radzieckie katiusze, wystrzeliwane z platformy na samochodzie. Zasięg Fadżr-5 to 75 km - czyli, co właśnie widać, mogą dolecieć z Gazy do Tel Awiwu i Jerozolimy.

23 października Izraelczycy zbombardowali magazyn broni w stolicy Sudanu Chartumie, gdzie ponoć składowano fadżry przysłane przez Iran dla Hamasu. W tym samym czasie hamasowcy w Strefie Gazy zasypywali Izrael gradem rakiet krótkiego zasięgu, typu grad i kassam - jak przypuszcza Stratfor, po to, by Izraelczycy sądzili, że nie dysponują groźniejszymi fadżrami.

Do ostrzału przyłączyli się bardziej radykalni rywale Hamasu. W ten oto sposób Izrael dostał pretekst do rozpoczęcia intensywnych ataków mających na celu wykrwawienie go i zniszczenie (bądź zużycie) zgromadzonych w Gazie dużych zapasów rakiet Fadżr. Kiedy w środę w ataku z powietrza zginął szef wojskowego skrzydła Hamasu, wojna ruszyła na całego...

A może rozejm?

Wciąż nie można wykluczyć, że Izrael zdecyduje się na ofensywę lądową w Strefie Gazy. Jednak w najbliższych dniach szansę dostanie dyplomacja.

Przedstawiciel władz Hamasu w Gazie powiedział agencji AFP, że prowadzone są rozmowy między zbrojnymi grupami palestyńskimi i Izraelem w celu osiągnięcia rozejmu w niedzielę albo w poniedziałek. Źródła egipskie potwierdziły, że trwają "intensywne kontakty ze wszystkimi stronami konfliktu", których celem ma być jak najszybsze zawieszenie broni.

- Są przesłanki, by mieć nadzieję na szybki rozejm, ale pewności nie ma - stwierdził egipski prezydent Mohammed Mursi.

Według dziennika "Haarec" izraelski premier zadeklarował wolę rozejmu w rozmowach telefonicznych z prezydentem USA Barackiem Obamą i szefową niemieckiego rządu Angelą Merkel. Zachodni przywódcy prosili Netanjahu, aby powstrzymał się od eskalacji i dał kilka dni egipskim mediatorom. Obama rozmawiał też na temat sytuacji w Gazie z premierem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem oraz z prezydentem Egiptu.

Pozornie warunki rozejmu są jasne i proste. Premier Netanjahu zapowiedział, że wstrzyma ataki, jeśli jednocześnie ustanie rakietowy ostrzał terytorium Izraela. Ismail Hanija stwierdził zaś, że Hamas zaakceptuje zawieszenie broni, jeśli Izrael zagwarantuje, że nie będzie więcej ataków na Strefę Gazy.

Jest jednak pewien problem. Nie chodzi wcale o ideologiczny antagonizm między Hamasem a Izraelem (tym, że karta Hamasu odmawia Izraelowi prawa do istnienia, na serio przejmują się już chyba tylko zachodni publicyści). Obecna wojna jest strategiczna, nie ideologiczna.

Szef Stratfor George Friedman zauważa, że obie strony mają sprzeczne cele: Hamas dzięki rozejmowi chciałby zachować w arsenałach rakiety Fadżr pozwalające mu szachować Izrael, ten zaś chce ich Palestyńczyków pozbawić. Nie ma tu pola do kompromisu. Co więcej, zdaniem Friedmana jedynym skutecznym sposobem zniszczenia posiadanych przez Hamas rakiet jest inwazja lądowa. Rozejm, jeśli zostanie zawarty, tylko ją odwlecze.