Temat dnia "Gazety Wyborczej": Na czym polega tak zwana ustawa inwigilacyjna? Ewa Siedlecka rozmawia z Mirosławem Wróblewskim

Mirosław Wróblewski, Ewa Siedlecka, Zdjęcia i montaż: Bogumiła Piotrowska, Aleksandra Walasek, Studio tv
26.02.2016 09:31 , aktualizacja: 26.02.2016 09:35

- Dane internetowe w obecnym stanie prawnym mogą być pobierane przez służby, tylko, że w ramach określonego postępowania i wyłącznie na wniosek. Natomiast ten projekt wprowadza takie rozwiązania, które będą pozwalać na sięganie do danych internetowych bez związki z jakimkolwiek toczących się postępowaniem, a także będą dostępne dla policji i służb za pomocą szerokopasmowego dostępu do Internetu - mówi Mirosław Wróblewski, gość Ewy Siedleckiej w Temacie dnia 'Gazety Wyborczej'.

PiS przeprowadza właśnie przez Sejm tak zwaną ustawę inwigilacyjną. Po aktywnym proteście, m.in. internautów, posłowie wprowadzili do niej pewne zmiany. Jak wyjaśnia Ewa Siedlecka, jedna z nich polega na tym, że wśród danych, które można będzie pozyskać bez kontroli sądu nie będzie treści maili i komunikatorów. Będzie to jednak zbiór meta danych, takich jak np. przeglądane strony internetowe. Zmiana ta nie jest jednak zbyt pomocna, gdyż dostęp do samych stron, z których korzystał użytkownik może o nim więcej powiedzieć, niż sama treść rozmowy. - To obwarowanie jest iluzoryczne, ponieważ ono tylko częściowo daje ochronę tajemnicy korespondencji. Bez konkretnych gwarancji dotyczących sposobu korzystania z tych danych internetowych trudno mówić o prawdziwej ochronie prywatności - dodaje Mirosław Wróblewski. W projekcie nie znajduje się bowiem zapis na temat uprzedniej kontroli danych, sprawowanej np. przez sąd przed uzyskaniem tych danych. Brak takiej ochrony jest sprzeczny ze standardami europejskimi.

W projekcie nie znajduje się także żaden zapis, który regulowałby kwestię zawiadomienia osoby o tym, że była inwigilowana i jej prawa do sprawdzenia legalności tego typu działań. Wczoraj zapadł wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie podobnych przepisów na Węgrzech. Wówczas Trybunał orzekł konieczność kontroli takich działań zarówno przed inwigilacją, jak i po. - Polska ustawa może skończyć w podobny sposób za parę lat, jak ustawa węgierska. Wtedy koszty, jakie poniesie Polska w międzyczasie będą zdecydowanie wyższe niż podjęcie dzisiaj prac legislacyjnych, które ten standard wdrożą - zakłada Mirosław Wróblewski.

W ramach 'Tematu dnia Gazety Wyborczej' redaktorzy 'Gazety Wyborczej' wspólnie z gośćmi omawiają aktualne wydarzenia w Polsce. Wyborcza.pl zaprasza internautów do oglądania kolejnych odcinków programu.

Obejrzyj pozostałe odcinki Tematu dnia 'Gazety Wyborczej'

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka