Czy ekspansja Chin czy Rosji przywodzi na myśl przestrogę zrodzoną z doświadczenia Zagłady?

Timothy Snyder, Maciej Stasiński; Zdjęcia i montaż: Kinga Kenig, Barbara Zaniewska
28.10.2015 20:48 , aktualizacja: 20.11.2019 17:35

Maciej Stasiński rozmawia z Timothym Snyderem, autorem dopiero co wydanej w Polsce, a już głośniej książki 'Czarna Ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie' (Znak 2015).




Polski tytuł tej książki myli. Snyder opisuje i historię Zagłady, i wyciąga płynące z niej nauki dla współczesności.

Uwodzicielska i złowroga książka, ale i wzbudza głośne spory. Dowodzi bowiem, że Zagłada Żydów z rąk nazistowskiej Trzeciej Rzeszy w latach drugiej wojny światowej to nie tyle i nie tylko skutek antysemityzmu podniesionego do rangi ideologii Adolfa Hitlera głoszącego powszechną wyższość rasy panów.

Snyder pokazuje, że taka ideologia potrzebuje nie tylko fanatycznych wyznawców i wykonawców w postaci SS czy oficerów Wehrmachtu, lecz także miejsca i warunków, gdzie może zostać urzeczywistniona. Tym miejscem nie były nie przedwojenne Niemcy, lecz spustoszone w wyniku niemieckiej napaści kraje i zburzone państwa, opanowane w wyniku okupacji nazistowskiej przez anarchię. Na gruzach Austrii, Czechosłowacji, Polski, Litwy, Łotwy i ZSRR pękły więzy prawa, znikły prawa obywateli i zasady ludzkiego współżycia. A wtedy znaleźli się miejscowi współwykonawcy ludobójczej zbrodni, zwykli ludzie, antysemici i ludzie od niego wolni, zwyczajni, usłużni wspólnicy zbrodni. Dzisiejszy świat zaludniają tacy sami ludzie jak ówcześni Niemcy, Polacy, Austriacy, Rosjanie, Ukraińcy czy Litwini - pisze Snyder. I mogą postąpić podobnie w podobnych warunkach. Walka o przestrzeń życiową, ziemię i pożywienie może ponownie zrodzić pokusę ludobójstwa.

Czy planetarna ekspansja mocarstw, jak Chiny szukające ziemi, bogactw naturalnych czy żywności zagranicą, czy imperialna ekspansja Rosji niszczącej ościenną Ukrainę, nie stanowi groźby i nie przywodzi na myśl przestrogi zrodzonej z doświadczenia Zagłady? - pyta Snyder. Wątek dzisiejszych analogii z Trzecią Rzeszą i Zagładą oraz przestrogi wielu recenzentów uznało za bzdurne panikarstwo i efekciarstwo autora.

Ale czy misja dziejopisa nie polega na tym, by patrzeć na dzisiejszy świat przez okulary wczorajszego doświadczenia? Czy naprawdę uczymy się czegoś z historii, choćby najtragiczniejszej? Skąd ta pewność, że my, wnuki jesteśmy lepsi niż nasi przodkowie? Wywiad ukaże się w Magazynie Świątecznym 'Gazety Wyborczej' 31 października.

Zapraszam do lektury, Maciej Stasiński

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka