Żółte kamizelki - portret ruchu, który zmienił Francję. Tej rewolucji, podobnie jak w 1968 roku, nie da się zatrzymać. Wideoreportaż Anu Czerwińskiego

Realizacja, zdjęcia, montaż: Anu Czerwiński
16.12.2018 20:58

'Nie jestem chuliganką, jestem matką', 'To koniec, nie mamy za co żyć', 'Francja przyjmuje uchodźców, a my nie mamy za co żyć do pierwszego' - tłumaczą ludzie w żółtych kamizelkach, którzy od kilku tygodni wychodzą na ulice całej Francji, żeby manifestować swoje niezadowolenie.

- Chcemy nowej konstytucji. Konstytucji na 2019 rok - krzyczą. Niektórzy są gotowi demolować co się da, żeby osiągnąć swoje cele. Ale większość mówi do kamery, że zamieszki i przemoc dyskredytują działania ludu. 'Lud' to najczęściej pojawiające się słowo na manifestacjach słowo. Nie stoi bowiem za nimi żadna siła polityczna - ani prawicowa Marie Le Pen, ani lewicowy Jean-Luc Mélenchon. A tym bardziej nie uznawany dotąd za reprezentanta centrum Emmanuel Macron. Jak sami przyznają - są po prostu ludźmi 'pogrążonymi w smutku', 'podstawionymi pod ścianą'. Są 'antykapitalistami'. - Francja jest już biedna - mówią jedni. Drudzy dodają, że w kraju są pieniądze, ale trzeba je sprawiedliwie rozdzielić.

- Chcemy dymisji prezydenta, chcemy obywatelskiego referendum. Chcemy osłabienia władzy prezydenta - mówią. Ci najbardziej radykalni chcą głębokiej zmiany systemu politycznego we Francji. Tak, żeby ludzie mieli większy wpływ na władzę.

Na początek: bezwzględnie Macron musi odejść. Później przywrócenie tzw. podatku od bogactwa i wprowadzenie referendów ustawodawczych.

Orędzie Emmanuela Macrona z 10 grudnia i obietnice podniesienia płacy minimalnej o 100 euro nie uspokoiło nastrojów żółtych kamizelek. Sobotnie protesty , faktycznie mniej liczne niż w inne weekendy, to tylko uspokojenie przed świętami.

Nasz reporter cały dzień spędził na ulicach Paryża z ludźmi w żółtych kamizelkach. Był blisko ataków na policjantów. Jego kamera śledziła zamieszki w centrum handlowym. - Policja robiła wszystko, żeby ludzie nie gromadzili się, nie blokowali ulic - tłumaczy Anu Czerwiński.

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka