"Słodki koniec dnia", czyli wielki powrót Krystyny Jandy. Film o lęku przed tym, co będzie, i Europie, która stoi na rozdrożu

Marcin Warszawski, zdjęcia: Michał Kosiński, montaż: Michał Szyszka
08.05.2019 20:02

Krystyna Janda powróciła na wielki ekran. Ostatni raz wystąpiła w filmie w 2009 roku, w 'Tataraku' Andrzeja Wajdy. Teraz zagrała główną rolę w najnowszym obrazie Jacka Borcucha 'Słodki koniec dnia', twórcy m.in. 'Wszystkiego, co kocham' i 'Nieulotnego'.

- Ten film wziął się z zastanowienia, z jakiegoś lęku przed tym, co będzie. Przed politykami, którzy manipulują nami. Populiści wykorzystują to, wiedzą, że człowiek zalękniony bardzo dużo odda, żeby tego nie czuć. To byłoby najwspanialsze, gdyby wychodząc z kina ludzie zaczęli o tym rozmawiać - twierdzi Jacek Borcuch, reżyser filmu. - Byłam przy tym projekcie właściwie prawie od pomysłu. Od początku bardzo mi się podobał, chociaż był kontrowersyjny, raczej trudny. Lubię takie zagadki, takie rzeczy do grania. Maria Linde to bardzo interesująca postać, a historia filmowa przede wszystkim porusza tak współczesne i żywo aktualne problemy, że wydawało mi się to naprawdę ważne - podkreśla Krystyna Janda.

'Słodki koniec dnia' to historia o miłości, tęsknocie i utraconych nadziejach. Światowa premiera filmu odbyła się w styczniu na Festiwalu Sundance, jednym z najważniejszych amerykańskich i światowych festiwali filmowych. Film został świetnie przyjęty przez publiczność i krytyków. Pisano o 'subtelnej narracji i zniewalającym aktorstwie' (The Screen Daily), 'niepowtarzalnym klimacie' (Cineuropa), 'elegancji i trwałym wrażeniu' (rogerbert.com).

Więcej na ten temat: Europa, film, jacek borcuch, kino, krystyna janda, premiera
Więcej na ten temat: Europa, film, jacek borcuch, kino, krystyna janda, premiera
Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka