"Hołod", czyli głód. I "mor", czyli śmierć - jedno słowo, które mówi wszystko. Jak się tłumaczy książkę o ludobójstwie?

Barbara Gadomska; Realizacja: Edyta Błaszczak; Zdjęcia: Jakub Bach; Montaż: Katarzyna Szczepańska (ii)
06.03.2018 17:30

- Mówi się Zagłada i już nie trzeba wyjaśniać dalej, że jest to pisane dużą literą. I że chodzi o tę Zagładę - mówi tłumaczka 'Czerwonego głodu' Anne Applebaum Barbara Gadomska. I dodaje: - Hołodomor też nie wymaga dalszych wyjaśnień. To jedno słowo, które mówi wszystko. Na początku lat 30. XX wieku reżim sowiecki doprowadził do potwornego głodu. Szacunki mówią o śmierci około 5 milionów osób, z czego 3,9 miliona Ukraińców.
O katastrofie, którą sowieckie rządy zgotowały Ukraińcom traktuje nowa książka 'Czerwony głód'. Napisanie jej prawie 500 stronic Anne Applebaum zajęło ponad 5 lat pracy. Angielska wersja książki ukazała się parę miesięcy temu, polska wydana została właśnie przez wydawnictwo Agory po ponad 5 miesiącach pracy tłumaczek. - Tekst jest ułożony bardzo konsekwentnie. Myśli wyraziście i klarownie formułowane - chwali pracę Anne Applebaum Barbara Gadomska.
Jak wyglądała współpraca z autorką podczas tłumaczenia? Czy łatwo było coś zasugerować, a szczególnie poinformować o niekonsekwencjach w tekście? Barbara Gadomska ocenia, że podczas pracy nad tłumaczeniem przeczytała 'Czerwony głód' przynajmniej cztery razy. Tak przynajmniej wychodziło jej z podsumowań - niektóre fragmenty musiała czytać wielokrotnie. Czy jest zadowolona z własnej pracy i czy obawiała się recenzji autorki jeszcze zanim Anne Applebaum dostała gotową polską wersję 'Czerwonego głodu' do rąk?

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka