Prosiła o pomoc, po miesiącu mąż ją okaleczył. Rosyjskie prawo nie broni ofiar przemocy domowej

Wacław Radziwinowicz
16.11.2018 19:33

- Ale adrenalina, ale czad! - miał wykrzykiwać 26-letni Dmitrij Graczow, gdy wiózł swoją żonę do szpitala. Margerita Graczow miała na przegubach rąk założone specjalne opaski uciskowe. Wcześniej mąż wywiózł żonę do lasu i obciął jej dłonie. Dmitrij wysadził ją przed szpitalem i odjechał. Lekarzom udało się przyszyć jedną z dłoni, którą policja odnalazła w lesie. Dmitrij Graczow został skazany na 14 lat więzienia.
Niedawno temu rosyjski parlament zdekryminalizował przemoc domową . Gdy partner lub partnerka zgłasza agresywne zachowanie do władz po raz pierwszy - uznawane jest to za wykroczenie, a nie przestępstwo. Tak było w przypadku Graczowów. Miesiąc przed odrąbaniem dłoni Dmitrij groził przywiązanej do drzewa Margericie podcięciem gardła. Policja wtedy nie reagowała.
Co powoduje, że rosyjskie władze dość łagodnie podchodzą do przemocy domowej? Więcej w komentarzu Wacława Radziwinowicza, wieloletniego korespondenta Gazety Wyborczej w Rosji.

Więcej na ten temat: przemoc domowa, Rosja
Więcej na ten temat: przemoc domowa, Rosja
Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka