Prof. Andrzej Friszke o taśmach: W demokratycznym kraju premier powinien albo podać się do dymisji, albo się wyłączyć

Dorota Wysocka-Schnepf, prof. Andrzej Friszke; Zdjęcia: Jakub Bach; Montaż: Michał Szyszka
10.10.2018 16:00

O taśmach Morawieckiego:
'Myślę, że to jest tak, że oni zupełnie nie wiedzą, co z tym robić, próbują zakrzyczeć rzeczywistość i jakby ją unieważnić, zepchnąć tę sprawę. Ale z drugiej strony, wcale nie wykluczam, że oni sami nie mają żadnej kontroli nad tym, co się dzieje. Nie wiadomo, w ilu miejscach i w dyspozycji jakich ludzi, jakich sił politycznych, mogą być dzisiaj te materiały. W gruncie rzeczy to, że przez tych kilka lat tę sprawę zlekceważono, zaczynając od samej prokuratury, że ten wątek zagraniczny został natychmiast zduszony, nie był rozwijany, nie był badany? Nie znamy odpowiedzi na pytania, kto i kiedy może użyć i przeciwko komu tych materiałów. Gdyby to była rzeczywistość normalnie demokratycznego, parlamentarnego państwa, to do wyjaśnienia przynajmniej tych spraw premier powinien albo się podać do dymisji, albo na ten czas się wyłączyć. Ale żyjemy w państwie, w jakim żyjemy, i to co jest rzeczywistością, a to co rzeczywistością nie jest, deklaruje szef partii rządzącej. W związku z tym on, jak rozumiem, mówi, że w ogóle nie ma takiej sprawy, próbuje tę rzeczywistość zaczarować, ale obawiam się, że to się nie uda'.

O planach Jarosława Kaczyńskiego, by budować 'drugą Bawarię'
'Prawdę mówiąc, ja nie wiem, do czego on się odwołuje. Co on ma na myśli? Tak próbuję zrozumieć - on odwołuje się do kraju, który jest bardzo katolicki, tradycjonalistyczny. Ale on, rozumiem, nigdy nie był w Bawarii. Czy on kiedyś był w Monachium? Czy on kiedyś był w Bawarii? Nie sądzę. Sądzę, że on się odwołuje do jakiejś kreacji swojej własnej wyobraźni niż do jakichkolwiek realnych faktów'.

O podobieństwach aktualnej sytuacji w Polsce do lat 30. ubiegłego wieku:
'Jest ten element polaryzacji, zakwestionowania demokratycznego ustroju liberalnego, ruchy, które mówią: tylko my mamy rację, my jesteśmy narodem, odwołanie się do ludu prostego ponad głowami elit, co obserwujemy w przemówieniach ? że najwybitniejsi działacze jadą do różnych miejscowości i odwołują się do ludzi prostych, najlepiej niespecjalnie wykształconych, spoza wielkich miast. To jest charakterystyczne dla lat 30. właśnie. Dla ruchów nacjonalistycznych tamtego okresu. One oczywiście miały swoje elity, ale odwoływały się do właśnie tego prostego człowieka, przeciwstawiały mu zły świat burżuazji, plutokratów, Żydów, zdradzieckich masonów, czyli elit i budowały prawdziwy ustrój narodowy. Lata 30. skończyły się II wojną światową. I podziałem w jej czasie na obrońców demokracji i liberalnej demokracji, czyli państwa alianckie oraz różnej maści ruchy nacjonalistyczne i antydemokratyczne, które tworzyły sympatyzujące czy powiązane z III Rzeszą - Vichy, Franco, nowe dyktatury na Bałkanach. To wszystko są elementy tej ideologii, o której mówimy'.

Więcej na ten temat: Andrzej Friszke, mateusz morawiecki
Więcej na ten temat: Andrzej Friszke, mateusz morawiecki
Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka