W śledztwie zeznawał stanowczo za dużo i bez potrzeby - prof. Andrzej Friszke o ukrywanych faktach z biografii Macierewicza

Prof. Andrzej Friszke, Dominika Wielowieyska; Realizacja: Maciej Czajkowski; Dźwięk: Marcin Tynkowski; Montaż: Paweł Gil
14.06.2018 20:20

Gościem w programie Dominiki Wielowieyskiej był prof. Andrzej Friszke, autor książki 'Anatomia buntu'. Na podstawie materiałów z tzw. śledztwa marcowego z 1968 roku historyk doszedł do wniosku, że Antoni Macierewicz obciążył w zeznaniach swoich kolegów ze studenckich komitetów strajkowych. Sprawa ta odżyła wraz z publikacją pracy Marcina Dzierżaniowskiego i Anny Gielewskiej pod tytułem 'Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana'.

O charakterze Antoniego Macierewicza:
On w zasadzie nie dawał nikomu żadnej taryfy ulgowej, żadnych usprawiedliwień za słabości z okresu wcześniejszego, a tutaj (w kwestii obciążania kolegów w zeznaniach w 1968 roku) miał jednak bardzo poważną słabość.

O politycznych konsekwencjach dla Antoniego Macierewicza:
Wymaga bezwzględnego oddania, bezwzględnej akceptacji. I tutaj zderzenie się z taką nieprzyjemną historią z młodości jest dla niego bardzo bolesne, bo to podważa schemat absolutnie niezłomnego człowieka, który nigdy nie błądził, nigdy nie okazał słabości.

O współpracy Lecha Wałęsy z SB:
Wałęsa jest potraktowany w sposób szczególnie ostry, chociaż uważam, że była jego współpraca na początku lat siedemdziesiątych. Tylko, że ona rzeczywiście została zerwana. I potem nie ma żadnych śladów na dalsze kontakty. No i powinniśmy o tym mówić, kiedy mówimy o 'Solidarności' czy o Sierpniu: nie ma żadnych świadectw na to, że Lech Wałęsa nie był osobą absolutnie suwerenną.

O osobistym podejściu do kwestii osób zeznających w śledztwach w 1968 roku:
Nie jestem Katonem. Rozumiem, gdy się siedzi w więzieniu w trudnym śledztwie i się ma 20 lat, to ludzie pękają. Tylko niektórych stać na absolutną twardość. Większość ludzi próbuje jakoś się bronić, wyjść z tego, nie zadrzeć bardziej z SB czy ze śledczymi niż już zadarli. A w związku z tym poprawić sobie sytuację procesową, dowodzą, że to, co robili było legalne. Jeżeli sami nie przeszliśmy przez taką szkołę, to nie nam oceniać. Ale opisać to trzeba.

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka