"To gra na poważnie". Krzysztof Łoziński, szef KOD-u o rodzinie, górach i polityce

Piotr Wójcik/Picture Doc
25.06.2017 11:02

Jego matka była dowódcą sekcji pułkownika Radwana, podlegały jej powstańcze radiostacje w całym Śródmieściu Warszawy. Jego dziadek Leonard Wawrzyniec Żaczkowski był w czasie powstania warszawskiego komendantem Korpusu Bezpieczeństwa Państwowego, był po wojnie ścigany przez sowietów i polskich komunistów, lata 1948-1956 spędził w więzieniu. Dziś Krzysztof Łoziński stoi na czele Komitetu Obrony Demokracji, ruchu nazywanego przez zwolenników PiS potomkami komunistów i złodziei.
Dzisiaj przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji mówi: 'Czym bardziej umacnia się władza dyktatorska i czym bardziej zaczyna być brutalna, czym bardziej zaczyna być wszechmocna, tym mniejsze są szanse na pokojowe rozwiązanie. Idą bardzo ciężkie czasy, bardzo niebezpieczne i będą wymagały od nas bardzo dużych wyrzeczeń i poświęceń. I bardzo trudnych decyzji. Mówię to jako człowiek, który ma naprawdę różne trudne decyzje za sobą i wiem, ile to kosztuje'.
Zaczął się wspinać w 1960 roku. Na początku na Hali Gąsiennicowej, później coraz wyżej. Bo góry w głębokim PRL-u były przestrzenią wolności - władza tam nie sięgała i . Po 1970 roku zaczął się poważny etap w górskiej pasji Łozińskiego - wyjazdy w Himalaje. Różnił się tym od polskich alpinistów, że wychodził w samodzielne wyprawy na szczyty. O mało nie przypłacił tego życiem.
Po festiwalu 'Solidarności' został zatrzymany i postawiono mu zarzut organizowania strajku w stanie wojennym. Problemem było to, że strajk jeszcze się nie zaczął. Został uwolniony i nie był internowany. Nie uniknął jednak później brutalnych przesłuchań.
O współczesnych czasach Krzysztof Łoziński mówi: 'Nie ma co liczyć, że będziemy cały czas chodzić z balonikami, transparentami i uśmiechami. I że nie będziemy musieli w związku z tym ponosić żadnych kosztów. To nie jest zabawa. To jest gra na poważnie'.
W 2015 roku z Piotrem Rachtanem napisali tzw. raport gęgaczy, w którym opisywali polityczne plany środowiska PiS. Wykrakali w nim wszystkie późniejsze ataki na Trybunał Konstytucyjny, TVP i inne instytucje państwowe. Uznali, że nowa rzeczywistość wymagała stworzenia na wzór Komitetu Obrony Robotników Komitetu Obrony Demokracji. Skala demonstracji pod tym szyldem w 2015 i 2016 roku zaskoczyła Krzysztofa Łozińskiego.
Na demonstracji 4 czerwca 2016 roku mówił: 'Naszą siłą jest spokój, pogoda ducha, optymizm i rozmowa. Rozmowa - przekonywanie, dyskutowanie, a nie agresja, nie język nienawiści'.
Wywiad Bożeny Aksamit z Krzysztofem Łozińskim już 26 czerwca w Dużym Formacie.

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Poradniki
Nauka
Gospodarka