Oscary 2018: kobiety zgarną wiekszość statuetek? Zobacz bitwę krytyków filmowych

Magda Felis, Katarzyna Wężyk, Paweł Mossakowski, zdjęcia: Anna Czuba, Jakub Bach, montaż: Katarzyna Szczepańska; (mw)
02.03.2018 18:10

Przed nami 90. Ceremonia wręczenia Oscarów. Jest kilku pewniaków, ale i kilka kontrowersji. - Jesteśmy dwa lata po znaczącej zmianie, gdy 683 nowych członków dołączyło do Amerykańskiej Akademii Filmowej. Wszystko po to, by wyrównać proporcje nie tylko miedzy płciami, ale i zwiększyć różnorodność rasową - zauważa Magda Felis. Jej zdaniem na tegorocznej gali może być wiele zaskakujących momentów, a to także za sprawą akcji #MeToo, która nie tylko wstrząsnęła Hollywood, ale i zmieniła panujące tam porządki.

Okazuje się jednak, że krytycy filmowi, jak to często bywa, nie są zgodni w tej ocenie. - Ja nie szczególnie widzę te zmiany, bo 680 osób to sporo, ale cała Akademia to ponad 7000 osób, więc ta zmiana proporcji nie jest aż tak znacząca - twierdzi Paweł Mossakowski. Jednocześnie przyznaje, że obecny skład Akademii bardziej odpowiada charakterystyką demograficznym niż 5 lat temu, kiedy w większości jurorami byli biali, mężczyźni, w dodatku leciwi.

Nie zgadza się z tym Katarzyna Wężyk, która podkreśla, że tym roku 4 z 9 nominowanych filmów mają główną bohaterkę. - Jeszcze do niedawna było tak, że historie z kobietami w roli głównej były uważane za babskie kino, w dodatku nie za bardzo poważne - zauważa Wężyk. I dodaje, że Greta Gerwig jest dopiero piątą kobietą w historii kina, która zdobyła nominację do Oscara za najlepszą reżyserię. Co wydarzy się w trakcie tegorocznej gali? Czy Faye Dunaway i Warren Beattypo raz kolejny pomylą koperty i źle odczytają wyniki w kategorii najlepszy film ? Który film zdobędzie największą liczbę statuetek? Oglądajcie więcej na wyborcza.pl/Oscary

Więcej tematów
Wiadomości z kraju
Wiadomości ze świata
Tylko Zdrowie
Sport
Kultura
Gospodarka