http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ja, cyborg

Rozmawiał Tomasz Ulanowski
2010-12-29, ostatnia aktualizacja 2010-12-29 16:12

Jak uzyskać szósty, siódmy i dalsze zmysły, by zobaczyć świat bardziej prawdziwy? Podłączyć mózg do komputera. O tym, jak to zrobił, opowiada "Gazecie" cybernetyk prof. Kevin Warwick

Podczas jednego z eksperymentów połączyliśmy mój układ nerwowy z układem mojej żony. Choć jej nie widziałem, czułem, jak machała ręką
Fot. Archiwum Kevina Warwicka/University of Reading
Podczas jednego z eksperymentów połączyliśmy mój układ nerwowy z układem mojej...
Podłączyliśmy do mojego ciała trzecie, mechaniczne ramię. Mój mózg nie oszukiwał się, że było jednym z moich dwóch naturalnych. Przyjął do wiadomości, że dostał do dyspozycji nową, kolejną rękę, i był tym naprawdę uradowany
Fot. Archiwum Kevina Warwicka/University of Reading
Podłączyliśmy do mojego ciała trzecie, mechaniczne ramię. Mój mózg nie...
ZOBACZ TAKŻE
Tomasz Ulanowski: Ciągle jest pan cyborgiem?

Prof. Kevin Warwick*: Nie, to straszne, ale chirurdzy usunęli mi w końcu chip z przedramienia, gdzie za pomocą 100 elektrod był podłączony do mojego układu nerwowego. Zostały blizny i kilka platynowych drucików pod skórą, które co jakiś czas wyłażą na wierzch i muszę je wpychać z powrotem.

Znowu jestem zwykłym człowiekiem (śmiech). Może tylko w głowie zostało mi coś z człowieka maszyny.

Naprawdę był pan pierwszym cyborgiem na świecie?

- To zależy, jak się zdefiniuje to słowo. Bo przecież można by za cyborga uznać każdego okularnika albo rowerzystę. Nie mówiąc już o ludziach, którzy stracili kończynę i podłączono im bioniczne ramię.

Jeśli jednak przyjmie się bardziej fantastyczną definicję cyborga - że jest nim ktoś, kto dzięki elektronicznym dodatkom może więcej niż przeciętny człowiek, np. zyskuje dodatkowe zmysły albo nowe narzędzia komunikacji - to tak, broniłbym stwierdzenia, że byłem pierwszy.

I jak było?

- Fantastycznie, to świetne uczucie móc więcej niż inni.

Zrobiliśmy coś naprawdę skomplikowanego, bo choć łatwo jest wyprowadzić sygnały nerwowe poza ciało i kontrolować w ten sposób np. trzecie ramię - takie eksperymenty już robiono, choćby na szympansach - to dużo ciężej jest sprawić, by nowe bodźce nerwowe płynęły z zewnątrz przez układ elektroniczny do układu nerwowego i dalej do mózgu, który by je na dodatek rozumiał! A nam się to udało. Podczas każdego z eksperymentów musieliśmy poświęcić półtora miesiąca na nauczenie mojego mózgu rozpoznawania impulsów elektrycznych, które tłoczyliśmy przez implant do mojego układu nerwowego.

Jakie informacje zawierały te impulsy?

- Podczas jednego z eksperymentów połączyliśmy mój układ nerwowy z układem mojej żony. Choć jej nie widziałem, czułem, jak machała ręką. Dosłownie - nie odczuwałem bólu czy czegoś takiego. WIEDZIAŁEM, że poruszyła dłonią.

Wielu mężów osiąga taki stan bez elektroniki.

- (śmiech) Dlatego przeprowadziliśmy także inne doświadczenia. Na przykład podłączyliśmy do mojego ciała trzecie, mechaniczne ramię, którym nauczyłem się poruszać. Jego dłoń, palce, były wyposażone w czujniki, dzięki którym czułem, kiedy dotykałem jakichś przedmiotów. Mój mózg nie oszukiwał się, że to sztuczne ramię było jednym z moich dwóch naturalnych. Przyjął do wiadomości, że dostał do dyspozycji nową, kolejną rękę i był tym naprawdę uradowany.

Do czego jej pan używał?

- Wkładaliśmy w te moje nowe palce jakieś przedmioty, a ja je chwytałem i puszczałem. Czułem je naprawdę dobrze.

Ale na tym nie koniec. Oto kolejny gadżet. Czapka bejsbolowa z sonarem, czyli z nadajnikiem i odbiornikiem ultradźwięków. Dzięki nim wyczuwałem odległość.

W jaki sposób? Słyszał pan sygnał dźwiękowy jak podczas parkowania samochodu wyposażonego w czujnik odległości?

- Nie używałem ani słuchu, ani wzroku, nie czułem bólu. Proszę zapomnieć o pięciu zmysłach, które każdy zdrowy człowiek posiada. Mogłem chodzić z zawiązanymi oczyma, w stoperach. Po prostu CZUŁEM odległość i to dość dokładnie. Bo kiedy zbliżałem się do jakiegoś przedmiotu, rosła częstotliwość impulsów elektrycznych przekazywanych przez implant do mojego układu nerwowego. Mój mózg zyskał DODATKOWY, szósty zmysł.

Był pan jak batman.

- I do tego prawdziwy, a nie tylko filmowy (śmiech).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':